Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi kluska z miasteczka de girardów. Mam przejechane 10636.31 kilometrów w tym 1327.82 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 13.25 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy kluska.bikestats.pl

Archiwum bloga

Uczestnicy

Spacer z ciuchcią i tatusiem

Wtorek, 12 maja 2015 · dodano: 12.05.2015 | Komentarze 4

- Hołdy i dary psyjmuję od od dwunastej do tsynastej.



- Kwiaty?



- Moze być.



A potem myk do parku






Spacer z ciuchcią do słonia





Na psełaj!



Cy słonie latają?



Potem poslismy do Joldanka, ale tatuś za wcesnie zawlócił i byłam bu. A potem nie pojechaliśmy znów do slonia i nie pojechaliśmy na plac zabaw pod blokiem i bylam baldzo bu bu.



Z mamą i tatą na dwozec

Czwartek, 30 kwietnia 2015 · dodano: 11.05.2015 | Komentarze 0

Uwielbiam podlózowac koleją, jeśli jadę do wujka. Tym lazem lodzice na dwozec zablali mnie lowelem, bo w wózku juś nie lubię. Babcia juś cekała na dwolcu i pojechalyśmy lazem we dwie, a mama i tata na swoją wycieckę.


Uczestnicy

Do palku, słonia i Joldanka!

Wtorek, 28 kwietnia 2015 · dodano: 30.04.2015 | Komentarze 0

Po dlodze jak zwykle dostalam kwiatusek i coś do wszamania. Dobly plomiant nie jeśt źly. Dojechaliśmy z tatusiem (znów bez mamusi, ej co jest?!?) pod staw na Bielniku, potem do palku podlubać w nosie i ocywiście do slonia. Tlochę jeśt ułamany, ale to nie ja zlobilam. To juś wcesniej takie było. No i dotsymałam slowa, zaplowadziłam tatę do Joldanka, bo chyba nie wiedział, gdzie jest. No nie wiem jak moźna nie tlafić, cały cas plosto i w lewo.

A zaby w palu lechocą tak siamo jak ja się śmieję. :)








Uczestnicy

Z tatusiem do palku i słonia!

Poniedziałek, 27 kwietnia 2015 · dodano: 30.04.2015 | Komentarze 0

No wlescie! Nalescie! Byłam u słonia! I jesce plóbowalam dojść do Joldanka, ale tatuś mnie zagadał logalikiem i w efekcie wlóciliśmy do domu. A mamie to ja juś powiedziałam, co ja o tym myślę. Ze nie pojechała z nami. Jutro nie dam się zlobić w konia, pójde do Joldanka choćby i bez taty! To tylko 800 meltów w końcu.


Uczestnicy

Do palku

Czwartek, 23 kwietnia 2015 · dodano: 24.04.2015 | Komentarze 4

Ja ciałam słonia, a łeeee. No ale dobra, tu tes było fajnie. I dostalam samochód. :) I nalysowalam duzo dzew, kotka i mamę. Ale potem byłam baldzo, baldzo zia. Ziaaaaa! Bo nie poslismy na plac zabaw pod blokiem. Buuu, ja im jesce pokazę!




Uczestnicy

Do Joldanka

Środa, 22 kwietnia 2015 · dodano: 22.04.2015 | Komentarze 9

Jeden pan na ławce agitowal za głosowaniem na nowy plac zabaw, więc ja juś nie musiałam. Bawiłam się z Kolnelką i jesce jedną dziewcynką w lobienie babek i lozwalanie babek, a takze zwiedziłam kazdą zjezdzalnię na placu i inne atlakcje, w tym cęsciowo siłownię dla doloslych. Taka ziabawa!

Tylko lodzice nie chcieli po dlodze pobawic sięna tsech placab zabaw oplóc Joldanka. Jutlo tseba to nadlobić.


  • DST 14.18km
  • Teren 7.00km
  • Czas 00:57
  • VAVG 14.93km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Leśne szaleństwa

Wtorek, 21 kwietnia 2015 · dodano: 22.04.2015 | Komentarze 8

Jestem Wesoły Klusek
Mam bardzo dzielny bzusek
A w bzusku duzo miejsca jest
Idę zatem coś zjeść...

Wlescie pojechaliśmy na wycieckę. Ale lodzice nie chcieli się zatsymać psy placu zabaw pod blokiem, nie zatsymali się tez w palku ani psy słoniu za palkiem. Foch! No ale pojechaliśmy do lasu na kawę, to im wybacam.




No, jesteśmy na miejscu... to w którym namiocie jesteśmy zakwaterowani?


A, w hamaku? Ej, szybkiej go rozwieszać, to moja kwatera!

Dobra... tata złaź, to ja śpię w hamaku, a ty na mchu.

Przerwa na kawę zbożową





No dobra, pora spalić te kalorie

Tata! Do ciebie!


I wykopki


Kora... gdzieś czytałam o diecie z kory i korzonków, chyba pora spróbwać


Gdzie jest Kluska?






Ciuciubabka z huśtaniem w hamaku



Ale jutro pójdę na plac ziaba choćby siama.


Uczestnicy

Kawusia!

Środa, 18 marca 2015 · dodano: 18.03.2015 | Komentarze 2

Lodzice, moje kochane gzyby, stanęli na wysokości zadania. Nalescie piłam polanną kawusię zbozową jak plawdziwa dama, a nie jakiś sksacik. I hamak mama zapakowała, to miałam się gdzie bujać. I piłeckę mamusia spakowała! Oj, zeby tak w lesie zamieskać... musę na to lodziców namówić. Mnie się tu baldzo podoba, nawet znalazłam sobie bazę, dołek pod dzewkiem, idealna klyjówka psed dziki zwiezętami, któlych boi się mamusia, a tatuś się z niej śmieje. ;)















  • DST 14.08km
  • Teren 6.50km
  • Czas 01:03
  • VAVG 13.41km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Fotelik bliskiego zasięgu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Rospocynamy sezon wiosenny!

Poniedziałek, 9 marca 2015 · dodano: 09.03.2015 | Komentarze 3

Wiosenny, nie lowelowy, bo lowelem z moimi stalymi jeżdzę cały lok. W tym loku sezon zacęłam 1 stycnia. Ale dziś było supel ciepło, nawet kwiatka mi tatulo źnalazł. Tylko go laź zgubiłam i byłam z tego powodu baaaaldzo niescęśliwa. Ale się źnalazł. Mama plawie się zgubiła, ale jej upilnowałam.

Pojechaliśmy na polankę, ale na polance było jakichś dwóch panów, do któlych nie zapalalam zaufaniem. Ale sobie zalaz pojechali, chyba nie lubią Klusek. A potem ziobacyłam stół z ławkami, duzio więksy niź w domu! No to miałam telaz plawdziwy oklęt i byłam kapitanem pilatów! Choć tata mówił, że zaden ze mnie pilat, i ze wyglądał jak flisak. Sam sobie flika, phi.

No a potem odklyłam taki dziwny piasecek, któly baldzo bludził. W ogóle cały ten las taki bludny, piachu mi nanieśli, musiałam pospsątać patyckiem, ale za dużo tego. Tu tseba duzo więcej klusek do spsątania. Mama tylko mi pomogła i wyniosła butelki i kapsle do kosa na śmieci.

Jesce posliśmy w ksal, ale ksal był za wysoki i mi się nie podobalo. To wlóciłam i zajęłam się kopcykami. A te gzyby chcą juź wlacać. Niedoble, nie podoba mi się i w ogóle bu. Ale co miałam zlobić, wlóciliśmy. Moze zabiolą mnie tu jesce laz?

























Uczestnicy

Kacki nie były głodne, to nakalmiliśmy gołębie.

Środa, 4 lutego 2015 · dodano: 04.02.2015 | Komentarze 6

Lodzice zablali mnie źnów na lowel. Ale tym lazem posłam na układ. Załozę lękawicki, ale oni mi ulepią mobilnego bałwanka. Juś nawet nie będę maludzić, zie nie ma ocu. Skolo dostaję bałwanka na spaceze w wózku, to tym baldziej mogę ź nim jechać lowelem. Bałwanki lowelowe lullezzz! Ale nie z jednej kulki tata, z dwóch!

A juś myślałam, ze nie wyjdziemy. Tata się cegoś gzebał. Zawse to on na mnie ceka i z ponurą miną, a casem i palcami w usach ceka, az mi ktoś załozy capkę, a telaz odwlotnie, to ja cekałam az on załozy coś na głowę. I jesce mnie dlaźnił malchewką po ocach, to mu jedną wypiłam. Na scęście te gzybole jakoś się uwinęły, i nawet na mamę nie tseba było długo cekać, jak wlóciła po swój lowel.




Pojechaliśmy do palku, ale tlochę od innej stlony. Tata mówił, ze będą nowe kacki. Eee, tata, te kacki, to jakieś dziwne są. Dzioby nie takie i pióra. I jakieś takie niewyrośnięte... Tata, to nie są kacki!!!! Kacki są tam! Tylko glupie nie chciały psyjść. Ani psyflunąć. A tata specjalnie dla nich stalu chleb susił i potem kloił na kostecki. No nic. Gdzie kacki syte, tam gołębie balują. Bo to były gołąbki. Baldzo miały ładny apetyt, plawie taki jak ja.


A potem psesliśmy psez palk i mnie zacęło suszić. Nie pozwoliłam mamie zlobić zadnego zdjęcia, zanim nie dostałam malchewki. Pamiątkowa fotka ź domkiem oglodnika i do domu, na dlugie śniadanie.